niedziela, 29 stycznia 2017

Realia XXI wieku

  Uwielbiam czytać. Wiele osób w moim przedziale wiekowym uznaje to za coś nienaturalnego. Jedyną książką jaką trzymali w ręku jest lektura z podstawówki, bo później wynaleźli coś takiego jak Internet i opracowania, streszczenia. Nie lubiłam wszystkich książek, które zostały mi wyznaczone do przerobienia, ale bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki i staram się je wypełniać. W końcu z jakiegoś powodu właśnie te dzieła znalazły się w podstawie programowej i zapewne miały nas czegoś nauczyć.  Jednak nie o nich teraz piszę. Chodzi mi o książki, które kupiliśmy, wypożyczyliśmy z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem autentycznie w szoku, gdy ludzie mi mówią, że nie przeczytali żadnych książek oprócz bajek w dzieciństwie. Nie wspomnę tu o tym, jakie korzyści niesie za sobą czytanie- bogaci naszą mowę, poznajemy nowe słowa, zwroty, oswajamy się z poprawną interpunkcją i ortografią. Osoby, które dużo czytają zwykle automatycznie wiedzą gdzie postawić przecinek. Niby jest to drobiazg, ale w szkole może wpłynąć znacząco na ocenę z różnych wypracowań i rozprawek. Nie twierdzę, że osoby czytające są nieomylne. Sama mam pokój przepełniony książkami, muszę niedługo zainwestować w kolejny regał, a przyłapuję się na tym, że zapomnę o jakimś znaku interpunkcyjnym czy też nie wiem jak poprawnie zapisać trudniejsze słowo. Uważam jednak, że największa zaleta czytania jest zawarta w tych oto słowach:
Coraz to nowsze dzieła sprawiają, że wkraczamy w inny świat, poznając bohaterów zyskujemy przyjaciół i wrogów, odkrywamy nowe miejsca, które na podstawie opisów kreuje nasza wyobraźnia. W czytaniu jest magia i nie zrozumie tego ktoś, kto uważa czytanie za coś nudnego.
  Tym wstępem docieram powoli do tego, o czym chciałam dziś napisać. Jak sam tytuł posta mówi, chciałabym przedstawić to, co denerwuje mnie w czasach, w których dane jest nam żyć i się rozwijać.
  Co jest pierwszą wykonaną przez Ciebie czynnością po przebudzeniu? Ja przyznaję bez bicia, że sprawdzam powiadomienia i nowe wiadomości na telefonie. Wiem, że czasem korzystam z mojego telefonu za często, robię dużo zdjęć i sporo piszę ze znajomymi. Nienawidzę, gdy znajomi spędzając czas ze mną, częściej patrzą w ekran telefonu niż się do mnie odzywają, a sama muszę przyznać, że przyłapuję się na takim zachowaniu. Na przestrzeni ostatnich lat zyskaliśmy zły nawyk, z którym musimy walczyć. Często kontaktując się z ludźmi przez Internet nie możemy przestać pisać, a widząc się "w cztery oczy" nie umiemy uniknąć tej niezręcznej ciszy.
  Kiedyś nauczycielka opowiadała mi historię, która ją bardzo zdziwiła. Będąc na zakupach w galerii, zauważyła w kawiarni chłopaka i dziewczynę. Siedzieli naprzeciwko siebie, jednak nie rozmawiali. Zarówno on jak i ona byli wpatrzeni w ekraniki swoich telefonów i kompletnie się do siebie nie odzywali. Kto wie, może nawet pisali ze sobą? W XXI wieku umiejętność prowadzenia konwersacji traci na znaczeniu.

  Te słowa znalezione na Tumblrze zapadły mi w pamięć. Społeczeństwo nieustannie się rozwija. Widać to chociażby po coraz to nowszych telefonach, telewizorach i różnorakich wynalazkach. Z dnia na dzień powstają urządzenia, dzięki którym żyje nam się łatwiej. Jednak czy rozwijamy się we wszystkich dziedzinach? Co z umiejętnością komunikacji? Człowiekowi niezbędna jest rozmowa i wsparcie psychiczne i jestem pewna, że nie jest w stanie zapewnić nam tego nasz telefon czy też laptop.
  Przeraża mnie widok niektórych dzieci w obecnych czasach. Ja będąc w podstawówce uwielbiałam wychodzić na podwórko, bawić się z rówieśnikami w piaskownicy, gonić się, bawić w chowanego i wspinać się na trzepak do dywanów. Obecnie latem przed moim domem jest cicho. Dzieci praktycznie nie wychodzą, bo wolą oglądać telewizję albo grać na komputerze. Patrząc z perspektywy czasu jestem szczęśliwa, że miałam takie dzieciństwo a nie inne. Do tej pory to były najlepsze lata mojego życia i z nikim bym się nie zamieniła. Te obrazki odnalezione w Google Grafice oddają w humorystyczny sposób to, co mam na myśli:



Czy rzeczywiście chcemy żyć w świecie, który zaczyna się i kończy w Internecie?
  Ostatnio odkryłam twórczość Piotra C. Do tej pory zdążyłam przeczytać "Pokolenie Ikea" i dzisiaj zapewne skończę "Pokolenie Ikea. Kobiety", a na półce przy łóżku czeka już na mnie "Brud". Jeden fragment bardzo zapadł mi w pamięć i odnalazłam go na Tumblrze. Oto on:


Popularne portale społecznościowe kreują zakłamany obraz świata. Ludzie chwalą się na Facebook'u, Instagramie i Snapchacie swoimi sukcesami. Jest to całkiem naturalne, ukazujemy najlepsze chwile z naszego życia, sama tak też robię. Pokazujemy piękne miejsca, które odwiedziliśmy, szalone imprezy, w których braliśmy udział oraz dodajemy zdjęcia zdrowego trybu życia. Jednak rzeczywistość czasem różni się o 180 stopni. Na każdy wyjazd trzeba przecież zapracować, na imprezy nie chodzimy co tydzień i może w inne dni czujemy się samotni i opuszczeni, a na co dzień wolimy zjeść hamburgera i frytki zamiast sałaty (oczywiście wiem, że wiele osób rzeczywiście prowadzi bardzo zdrowy tryb życia, ale każdy kiedyś lubi zjeść coś, co niekoniecznie jest zdrowe dla naszego organizmu). Może innym wydaje się, że tak wygląda życie osób publikujących takie wpisy. Jednak jest to kłamstwo, które niewiele ma wspólnego z rzeczywistością i codziennym życiem.
  Ostatnio postanowiłam, że przeprowadzę na sobie mały test. Zdecydowałam się na usunięcie Facebook'a z mojego telefonu na tydzień. Przecież to tak strasznie mało czasu. Jednak byłam w szoku, jak mój umysł uzależnił się od tego portalu. Słuchając na laptopie muzyki, nieświadomie włączałam tę stronę i uświadamiałam to sobie dopiero, gdy miałam się zalogować. Było tak jednak tylko przez pierwszy dzień, dwa. Potem poczułam się jakoś dziwnie "wolna". Nie potrafię znaleźć na to uczucie lepszego określenia. W moim życiu są osoby, z którymi rozmawiam codziennie i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Miałam w ciągu tych dni kontakt tylko z nimi, nie widziałam fal agresji na różnych grupach na Facebook'u, bezsensownych dyskusji czy też innych bezwartościowych treści. Było to naprawdę bardzo orzeźwiające i następnym razem, a taki na pewno będzie, uczynię to na dłużej.

Zdjęcie również znalezione na Tumblrze.

  Nie możemy pozwolić na to, aby stać się więźniami Internetu, naszego telefonu i komputera. Musimy dostrzec, że nasze życie toczy się poza ekranem, tu i teraz, a nikt go za nas nie przeżyje. To właśnie my odpowiadamy za własne szczęście, a na pewno go nie osiągniemy śledząc innych w sieci.

9 komentarzy:

  1. Czytając post miałam chwile refleksji, choć nie czytam zbyt często to z książką zawsze ludziom do twarzy. Uwielbiam słuchać jak znajomi recenzują to nowe swoje zdobycze książkowe, pozdrawiam serdecznie, super post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc to nie lubie za bardzo czytać książek. Czytam zazwyczaj to co muszę. Chociaż połowa z moich przyjaciółek uwielbia czytać ☺
    Hehe ta ostatnia wstawka o Internecie jest fajna chociaż bede niedługo informatykiem i stanę sie więźniem Internetu 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile prawdy w Twoim poście... To przykre, że młodzi ludzie nie czytają. Ja sama uwielbiam książki, ale jeśli chodzi o lektury, to jestem zdania, że potrafią one zniechęcić do czytania. Masz lekkość pisania i niezaprzeczalnie książki pomogły Ci rozwinąć ten talent. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się że u mnie z czytaniem książek to klapa u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam zaledwie 14lat i naprawdę nie lubię czytać,tylko lektury żeby bani nie złapać.Streszczenia?czytam jak lektura jest tak głupia,że szkoda słów.
    Pozdrawiam DARRISKA

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam czytać książki, a znajomi słysząc to wyśmiewają mnie lub są w szoku. :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Za kilka miesięcy będę mieć 14, jak byłam mała nikt nie spędzał czasu przed telewizorem czy telefonem. Nie chcwalił się najnowszymi ajfonami czy butami. Każdy chodził aby było wygodnie oraz aby mama nie krzyczała "że piaskownica mieszka w twoim pokoju". Siedziałeś od rana do wieczora w piaskownicy czy bawiliście się chowanego w bloku. teraz tego już nie ma, czytam i to naprawdę dużo pochłaniam książki jedną mogę przeczytać nawet w 4 godziny i zapamiętam wszystkie małe szczegóły. Kiedyś mój nauczyciel kazał mi przeczytać książkę do świat [dał mi ją w wrześniu] przeczytałam ją w kilka dni i oddałam, był zdziwiony że tak szybko! Pomijamy fakt, że mieszkam w Niemczech i musiałam czytać po niemiecku a potem o tej książce opowiedzieć [poradziłam sobie] ale chciałam następną książkę.
    Pozdrawiam, Weronika
    xoxo

    OFFICIAL blog of Weronika

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezwykle prawdziwe cytaty ;(
    Szkoda, że teraz tak wiele osób jest związanych tylko z internetem..
    Obserwuję.
    Diamentowe myśli - klik
    Zapraszam na mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dzieciństwo było podobne do Twojego, ale niestety nie ominęło mnie uzależnienie od internetu. Zanim to się stało, szybko pochłaniałam kolejne książki. Teraz też lubię czytać, ale nawet dwustustronicowa czasem idzie w tydzień, a nie w góra 2 dni jak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze!
Każdy z nich motywuje mnie do dalszego działania ♥