wtorek, 11 lipca 2017

Warszawa / Jezioro Lazurowe 2017

  Często zdarza mi się przeglądać statystyki na blogu i z radością zauważam, że największym zainteresowaniem cieszą się moje posty z wyjazdów. Ostatnio miałam okazję odwiedzić dwa kompletnie różne miejsca, ale każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe.
  Pierwszym takim miejscem była Warszawa, o której marzyłam już od dawna. Sporo osób ma z nią do czynienia na co dzień, bo tam mieszka, a dla mnie stolica zawsze była zagadką. Byłam ciekawa czy jest tak piękna jak na zdjęciach. Powiem Wam szczerze- nie zawiodłam się. Rzeczywiście jest tam przepięknie. W trakcie krótkiego wyjazdu niestety nie byłam fizycznie w stanie zwiedzić wszystkich miejsc, ale te, które widziałam na pewno zapadną mi w pamięć na zawsze.
  Drugie miejsce, z którego chciałabym dodać dzisiaj zdjęcia jest całkowitym przeciwieństwem pierwszego. Główną różnicą jest to, że niewiele osób o nim wie. Gdy dodałam zdjęcie znad tego pięknego jeziora na Instagrama, niektórzy byli przekonani, że jest to za granicą. Ja bardzo cenię sobie powiedzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie" i postanowiłam sobie jakiś czas temu, że w pierwszej kolejności chcę dobrze poznać i zwiedzić Polskę. Dopiero potem postawię na inne kraje. Nasza ojczyzna skrywa ogromną ilość pięknych miejsc, o których wiele osób nie ma zielonego pojęcia. Wydaje mi się, że właśnie tak jest z Jeziorem Lazurowym (które mieści się za Turkiem, na terenie gminy Przykona). Mam nadzieję, że dla wielu z Was ten post będzie inspiracją do wyjazdu z rodziną lub znajomymi nad to właśnie jezioro, bo naprawdę warto, a zdjęcia nie oddają w pełni jak jest tam pięknie.
  Zapraszam Was do obejrzenia zdjęć!

sobota, 13 maja 2017

Mój czas wolny

   Od jakiegoś czasu cierpię na totalny brak weny. Nie mam pojęcia czym jest to spowodowane. Wchodzę na bloga codziennie, odpalam pustą stronę, patrzę na nią- po czym ją wyłączam. Jednak przed chwilą zdecydowałam, że dzisiaj będzie inaczej i się przełamię, nawet jeśli miałabym pisać o totalnych głupotach. Wiem, że tego potrzebuję i sprawia mi to ogromną przyjemność, a gdy nagle w mojej głowie pojawi się ciekawy pomysł to nie będę umiała skończyć pisać.
   Ostatnio, z pewnych powodów, mam trochę więcej czasu wolnego niż wcześniej. Często znajomi pytają się mnie czy się nie nudzę. Ja jednak wychodzę z założenia, że jeżeli potrafimy sobie dobrze zaplanować czas i jesteś otwarci to nie jesteśmy w stanie się nudzić. Jedynym okresem kiedy rzeczywiście nie wiedziałam, co mam ze sobą robić był zeszły tydzień, kiedy to przeziębienie wreszcie mnie dopadło i nie mogłam ruszyć się z łóżka. Wtedy nawet seriale, które kocham oglądać, okazywały się nudne i nie byłam w stanie obejrzeć więcej niż jednego odcinka. Teraz, kiedy już wygrałam z chorobą, staram się w tym łóżku leżeć jak najmniej.
   Dzisiaj postaram się Wam w miarę ciekawy sposób zaprezentować moje sposoby na spędzanie wolnego czasu. Mam nadzieję, że temat wymyślony przed chwilą okaże się jednak wartym Waszej uwagi! Dodatkowo dodam kilkanaście zdjęć z ostatnich tygodni.
    Zapraszam!


poniedziałek, 13 lutego 2017

Sopot 2017

  Osoby, które choć trochę mnie znają wiedzą, że od kilku dobrych lat jestem fanką koszykówki. Kiedyś tata zaraził mnie miłością do ostrowskiej drużyny i kibicuję im do dziś. Mecze w moim mieście są zawsze bardzo emocjonujące, ale wyjazdy z koszykarzami są jeszcze większą przygodą, którą polecam każdemu kibicowi. W zeszłym sezonie byłam we Wrocławiu i nie zapomnę nigdy tamtego dnia, bo nie obyło się bez dodatkowych atrakcji. W tym postanowiłam również gdzieś się udać i padło właśnie na Sopot. Kocham poznawać nowe miejsca w Polsce, a Pomorze znam bardzo dobrze. Zawsze chciałam zobaczyć właśnie Sopot, wydawał mi się inny i nie zawiodłam się. Dodatkowo, nigdy nie byłam nad morzem zimą, więc było to dla mnie również coś nowego. Chociaż pogoda sprawiała, że nie chciało się wychodzić na dwór, udało mi się przemóc i wyjść porobić kilka zdjęć. Dlatego też dzisiaj przychodzę do Was z relacją z mojego krótkiego, ale interesującego wyjazdu.
  Zapraszam!

niedziela, 29 stycznia 2017

Realia XXI wieku

  Uwielbiam czytać. Wiele osób w moim przedziale wiekowym uznaje to za coś nienaturalnego. Jedyną książką jaką trzymali w ręku jest lektura z podstawówki, bo później wynaleźli coś takiego jak Internet i opracowania, streszczenia. Nie lubiłam wszystkich książek, które zostały mi wyznaczone do przerobienia, ale bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki i staram się je wypełniać. W końcu z jakiegoś powodu właśnie te dzieła znalazły się w podstawie programowej i zapewne miały nas czegoś nauczyć.  Jednak nie o nich teraz piszę. Chodzi mi o książki, które kupiliśmy, wypożyczyliśmy z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem autentycznie w szoku, gdy ludzie mi mówią, że nie przeczytali żadnych książek oprócz bajek w dzieciństwie. Nie wspomnę tu o tym, jakie korzyści niesie za sobą czytanie- bogaci naszą mowę, poznajemy nowe słowa, zwroty, oswajamy się z poprawną interpunkcją i ortografią. Osoby, które dużo czytają zwykle automatycznie wiedzą gdzie postawić przecinek. Niby jest to drobiazg, ale w szkole może wpłynąć znacząco na ocenę z różnych wypracowań i rozprawek. Nie twierdzę, że osoby czytające są nieomylne. Sama mam pokój przepełniony książkami, muszę niedługo zainwestować w kolejny regał, a przyłapuję się na tym, że zapomnę o jakimś znaku interpunkcyjnym czy też nie wiem jak poprawnie zapisać trudniejsze słowo. Uważam jednak, że największa zaleta czytania jest zawarta w tych oto słowach:
Coraz to nowsze dzieła sprawiają, że wkraczamy w inny świat, poznając bohaterów zyskujemy przyjaciół i wrogów, odkrywamy nowe miejsca, które na podstawie opisów kreuje nasza wyobraźnia. W czytaniu jest magia i nie zrozumie tego ktoś, kto uważa czytanie za coś nudnego.
  Tym wstępem docieram powoli do tego, o czym chciałam dziś napisać. Jak sam tytuł posta mówi, chciałabym przedstawić to, co denerwuje mnie w czasach, w których dane jest nam żyć i się rozwijać.