sobota, 17 września 2016

Zakopane

  Na samym początku chciałabym przeprosić osoby, które czytają mojego bloga, ponieważ przez jakiś czas nie pojawiały się nowe wpisy. Ostatnio dość sporo się u mnie działo, nie miałam czasu na pisanie i wiedziałam, że jeżeli bym próbowała zrobić to na siłę to nie wyszłoby nic ciekawego. Sporo myślałam o blogu i o tym jak pogodzić studia, na które już wkrótce się wybieram, z pisaniem. Nie wiem jak będzie wyglądał mój rozkład zajęć, czy będę miała sporo czasu wolnego. Jeżeli nie będę dawała rady pisać tu co tydzień to na pewno będę to robiła co dwa tygodnie albo po prostu w wolnej chwili. Nie mam zamiaru rezygnować z tej strony, ponieważ pisanie daje mi ogromną przyjemność. Jednak na chwilę obecną nie ma co myśleć o październiku.
  Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną relacją z mojej podróży. Już szósty raz byłam w tym samym miejscu. Niektórych pewnie mogłoby to zdziwić. Czy nie znudziły mnie już podróże do Zakopanego? Otóż nie! Muszę przyznać, że sama droga jest bardzo męcząca. W poniedziałek musiałam wstać po godzinie czwartej rano, pociąg miałam już o 5:30. Miałam aż trzy przesiadki- we Wrocławiu, Krakowie Głównym i Krakowie Płaszowie. Cała podróż trwała trochę ponad 11 godzin, ale moim zdaniem Zakopane jest warte tak długiej drogi. Właśnie tam czuję się jak w domu, mimo że jestem tak daleko od ukochanego Ostrowa.
  Już jakiś czas temu chciałam przygotować osobny post poświęcony temu miejscu, a spontaniczny wyjazd tylko pomógł mi w podjęciu tej decyzji. Zapraszam Was do obejrzenia fotorelacji z Zakopanego oraz przeczytania trochę o tym, co tym razem zwiedziłam!