sobota, 13 sierpnia 2016

Walka z nieśmiałością

  Ile razy chciałeś coś zrobić, ale stwierdziłeś, że nie dasz rady i się poddałeś? Lubisz poznawać nowych ludzi, ale boisz się do nich pierwszy odezwać? Czy jest w Twoim otoczeniu osoba, która Cię intryguje, ale ciągle liczysz na to, że to ona Ciebie zauważy i zagada? Spokojnie. Dokładnie wiem jak się czujesz. Jestem nieśmiała od zawsze. Stresuję się nawet najmniejszą konfrontacją z nowymi osobami. Zdenerwowanie może nawet wywołać u mnie rozmowa ze sprzedawcą w sklepie. Dzisiaj opowiem Wam jak ja walczę z moją nieśmiałością.

  Już jakiś czas temu zauważyłam, że podstawową zasadą do czegokolwiek jest pozytywne nastawienie. Nie ma znaczenia czy chodzi o poprawienie ocen w szkole, załatwianie spraw w związku ze studiami, czy o kontakty ze znajomymi. Inni widząc uśmiech na naszej twarzy zmieniają swoje podejście do naszej osoby, stają się bardziej otwarci dzięki czemu my się mniej stresujemy. Udając obrażonych na cały świat, bo coś nam nie poszło i musimy spróbować jeszcze raz, nie sprawimy, że będzie łatwiej, a może być całkiem odwrotnie. Mimo że raczej zauważam u siebie częsty pesymizm to do każdego nowego wyzwania podchodzę z uśmiechem. Na początku oczywiście bardzo się stresuję, ale gdy przychodzi co do czego to staram się zachować pozytywne nastawienie. Mogę z perspektywy czasu przyznać, że to pomaga. Przykładem może być chociażby wydarzenie z niedalekiej przeszłości. Matura! Chyba nie muszę mówić jak bardzo się stresowałam, miałam świadomość, że to od tych egzaminów zależy moja przyszłość. Potem sobie pomyślałam, że nawet jeśli mi nie pójdzie z jakiegoś przedmiotu to przecież jest egzamin poprawkowy. Jeżeli będę musiała pisać znów maturę w sierpniu to nie stanie się nic złego, nie będę gorsza od innych. Właśnie to sprawiło, że odpuściłam. Z każdym egzaminem pisemnym stresowałam się mniej. Nerwy wróciły na maturze ustnej, bo było to dla mnie nowe doświadczenie, ale gdy tylko znalazłam się w sali z egzaminatorami postanowiłam nie tracić swojego pozytywnego myślenia i dałam radę. Poszło mi lepiej niż mogłam to sobie wyobrazić.


  Pod koniec roku 2015 powiedziałam sobie: ryzykuj! Właśnie to było moje postanowienie noworoczne. Uświadomiłam sobie, że nie mam nic do stracenia, a mogę wiele zyskać. Pierwszą próbą była drobnostka. Oczywiście dla mnie to było coś wielkiego i długo ze sobą walczyłam. Co to było? Od wielu lat jestem fanką koszykówki, kibicuję jednej drużynie. W każdym sezonie mam jakiegoś ulubionego koszykarza. Tak było także w ubiegłym, bardzo polubiłam amerykańskiego gracza, który grał w mojej drużynie. Dodałam go kiedyś do znajomych na Snapchacie, on uczynił to samo. W Sylwestra zdecydowałam się, że napiszę mu życzenia noworoczne. Dla innych byłaby to pewnie mała rzecz, ale ja długo walczyłam ze swoją nieśmiałością. Było warto, bo odpisał mi na życzenia, a ja odniosłam mały sukces w mojej walce. Kilka miesięcy później zrobiłam sobie nawet zdjęcie po meczu z tym samym graczem! I co? Nic nie straciłam, a zyskałam świetną pamiątkę. Na tym nie skończyła się moja walka.


  Nie wiem czy ktoś z Was tak ma, ale ja czasem w człowieku widzę coś, co sprawia, że muszę go poznać. Intryguje mnie swoim wyglądem, nastawieniem do życia lub po prostu bez powodu coś mnie do tej osoby ciągnie. Była w moim otoczeniu osoba, która mnie w jakiś sposób interesowała, chciałam ją poznać, jej charakter, przekonania i zainteresowania. Nie chodzi tu już o sam fakt kim była ta osoba, bo to nie jest ważne. Trafiła mi się dość dobra okazja i po długim zastanowieniu, oczywiście po sporych nerwach- zdecydowałam. Odezwałam się pierwsza, a robię to naprawdę rzadko, bo czuję jakbym się narzucała swoją osobą. Warto podejmować ryzyko, bo można poznać wielu wartościowych ludzi. Czasami może się okazać, że osoba nie jest taka ciekawa jak nam się wydawała, ale przecież gdybyśmy nie spróbowali to całe życie byśmy żyli w nieświadomości.


  Zdaję sobie sprawę, że nieśmiałość utrudnia nam codzienne życie. Osoby, które nie mają takiego charakteru nigdy nie zrozumieją tego, dlaczego inna osoba wstydzi się zapytać o coś sprzedawcę, bo po prostu takie nie są. Wiem, że łatwo jest mi powiedzieć "Ryzykuj!", ale to wcale nie jest dla Was takie proste. Owszem, jest! Gdybym ja należała do grupy tych odważnych można by mi było zarzucić, że wypowiadam się w kwestii, o której nie mam zielonego pojęcia. Ale ja jestem w pełni świadoma tego, co piszę, bo wypróbowałam to na sobie samej. Na początku jest bardzo ciężko. Najgorzej jest przełamać lody, spróbować po raz pierwszy odezwać się do kogoś samemu. Jednak z czasem to się staje proste. Ostatnio na jednej z grup na Facebook'u pojawił się post, w którym ludzie mieli okazję poznać zainteresowania i cechy charakteru innych członków. Gdy były one podobne- można było zaprosić się do znajomych. Wiele opisów wydawało mi się ciekawych i odważyłam się dodać kilka osób, a nawet do nich napisać. Z kilkoma piszę do dzisiaj i cieszę się, że spróbowałam, bo był to kolejny krok w walce z nieśmiałością.


  Wiem, że nieśmiałość jest wpisana w mój charakter i nigdy tak po prostu nie zniknie. Jestem związana z nią na całe życie, muszę ją przezwyciężać tak, aby powracała jak najrzadziej. Jednak cieszę się, że jestem taka, a nie inna. Właśnie to pozwala mi kształtować mój charakter. Gdyby wszystko przychodziło mi tak łatwo, bez dodatkowych emocji, nie zdawałabym sobie sprawy z wagi niektórych wydarzeń. Walczę każdego dnia- idąc do sklepu czy też na zdjęcia z przyjacielem. Niekiedy przegrywam, poddaję się, ale zawsze mam nadzieję, że następnym razem mi się uda i do każdego wyzwania podchodzę z uśmiechem na twarzy, bo uważam, że jest on niezbędny.


12 komentarzy:

  1. Cudny artykuł Blania :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieśmiałość, tak dobrze to znam, choć jak komuś w swoim otoczeniu mówię, że jestem nieśmiała, to nie chcą mi wierzyć. Najważniejsze są małe kroki, które budują dalsze sukcesy. Powiem Ci, że miałam ze sportem podobną przygodę, choć u mnie wyglądało to tak, że będąc w 2013 roku na meczu bałam się podejść do trenera mojej ukochanej drużyny piłkarskiej. Zrobiłam to dwa lata później, kiedy powiedziałam sobie, że jeśli nie zrobię tego teraz, to już nigdy. Oczywiście podeszłam niemalże zapłakana, głos mi się łamał, na co zareagował w wyjątkowy sposób, objął mnie, pogłaskał po głowie i poczekał chwilę, aż będę w stanie zrobić sobie z nim to zdjęcie. Nieśmiałość jest niekiedy piękną cechą, która właśnie w drugiej osobie potrafi wskazać tę, którą chcemy poznać. Wiem po sobie, znam kogoś takiego, kto właśnie tą nieśmiałością zwrócił na siebie moją uwagę i...no cóż, jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi ;)
    Pilnuj przecinków, uciekają Ci.

    Pozdrawiam, Ignis Sanat
    http://ignis-sanat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezuś, zanim przejdę do opisu jak ja mam z nieśmiałością to muszę pogratulować mega posta!
    Ja walczę z nie śmiałością od lat, w sumie od kąt pamiętam. Najbardziej pamiętam jak walczyłem z sobą jeszcze parę lat temu bo wstydziłem się zadzwonić dzwonkiem do domu sąsiadki kiedy moja mama była u niej. Wtedy zawsze sobie odpuszczałem ale teraz jest inaczej, moja pewność siebie zabija moją nieśmiałość, ale nie zawsze mi to wychodzi bo to albo zły bądź gorszy dzień. Ale grunt to walczyć z tym! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super artykuł! Ja kocham kocham kocham konie <3 Jest to moje drugie hobby a raz po piłce nożnej <3

    http://livetourevel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Posiadasz bardzo głęboką autorefleksję - to jest piękne. Nieśmiałość jest cechą, nad którą można pracować i wychodzi Ci to całkiem nieźle. Znajdź sobie po prostu stałe sytuacje, gdzie możesz ćwiczyć śmiałość:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też jestem nieśmiała, ale jakoś specjalnie z tym nie walczyłam. Po prostu przebywałam chyba z odpowiednimi ludźmi którzy mnie nauczyli nawet nieświadomie jak przestać być aż tak wstydliwą. Dzisiaj staram się czasami zaryzykować ale wciąż peszą mnie wyjścia samotne szczególnie jeżeli chodzi o fotografowanie, bo właśnie wtedy ludzie najbardziej zwracają uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  7. przeczytałam całość i wiem o czym piszesz bo jestem prawie taka sama :) również jestem nieśmiała i pamiętam że od zawsze chciałam to zmienić, ale po prostu się nie da. mogę z tym walczyć, ale bez większego skutku bo to jest po prostu mój charakter ;) u mnie jest nieco inaczej bo nie mam większego propblemu z poznawaniem nowych osób czy przebywania w większym gronie, ale po prostu nie umiem zrobić pierwszego kroku słowami, bo napisać czy zaprosić na fb mogę i nie sprawia mi to żadnego problemu
    teraz idę do liceum i jest to kolejne wyzwanie dla mnie, postaram się być otwarta i poznać wielke osób bo wiem że w gimnzajum to mocno zaniedbałam i teraz mam wyrzuty sumienia :(
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już nie borykam się z nieśmiałością ponieważ zaczęłam ryzykować, a też myślałam, ze jest wpisana w mój charakter :)
    Piękne zdjęcia :)
    Śliczny blog, zostaje tu na dłużnej, obserwuje :)

    https://life-patuu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i również obserwuję! :)

      Usuń
  9. Ja na szczęście nie mam takiego problemu:) Nie jestem nieśmiała - przeciwnie.. czasami przydałoby mi się być chodź troszkę mniej śmiałą(?). Ciekawy post:)
    Pozdrawiam,
    jestem-folta.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis!

    www.jestempiotrek.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze!
Każdy z nich motywuje mnie do dalszego działania ♥