sobota, 13 maja 2017

Mój czas wolny

   Od jakiegoś czasu cierpię na totalny brak weny. Nie mam pojęcia czym jest to spowodowane. Wchodzę na bloga codziennie, odpalam pustą stronę, patrzę na nią- po czym ją wyłączam. Jednak przed chwilą zdecydowałam, że dzisiaj będzie inaczej i się przełamię, nawet jeśli miałabym pisać o totalnych głupotach. Wiem, że tego potrzebuję i sprawia mi to ogromną przyjemność, a gdy nagle w mojej głowie pojawi się ciekawy pomysł to nie będę umiała skończyć pisać.
   Ostatnio, z pewnych powodów, mam trochę więcej czasu wolnego niż wcześniej. Często znajomi pytają się mnie czy się nie nudzę. Ja jednak wychodzę z założenia, że jeżeli potrafimy sobie dobrze zaplanować czas i jesteś otwarci to nie jesteśmy w stanie się nudzić. Jedynym okresem kiedy rzeczywiście nie wiedziałam, co mam ze sobą robić był zeszły tydzień, kiedy to przeziębienie wreszcie mnie dopadło i nie mogłam ruszyć się z łóżka. Wtedy nawet seriale, które kocham oglądać, okazywały się nudne i nie byłam w stanie obejrzeć więcej niż jednego odcinka. Teraz, kiedy już wygrałam z chorobą, staram się w tym łóżku leżeć jak najmniej.
   Dzisiaj postaram się Wam w miarę ciekawy sposób zaprezentować moje sposoby na spędzanie wolnego czasu. Mam nadzieję, że temat wymyślony przed chwilą okaże się jednak wartym Waszej uwagi! Dodatkowo dodam kilkanaście zdjęć z ostatnich tygodni.
    Zapraszam!


poniedziałek, 13 lutego 2017

Sopot 2017

  Osoby, które choć trochę mnie znają wiedzą, że od kilku dobrych lat jestem fanką koszykówki. Kiedyś tata zaraził mnie miłością do ostrowskiej drużyny i kibicuję im do dziś. Mecze w moim mieście są zawsze bardzo emocjonujące, ale wyjazdy z koszykarzami są jeszcze większą przygodą, którą polecam każdemu kibicowi. W zeszłym sezonie byłam we Wrocławiu i nie zapomnę nigdy tamtego dnia, bo nie obyło się bez dodatkowych atrakcji. W tym postanowiłam również gdzieś się udać i padło właśnie na Sopot. Kocham poznawać nowe miejsca w Polsce, a Pomorze znam bardzo dobrze. Zawsze chciałam zobaczyć właśnie Sopot, wydawał mi się inny i nie zawiodłam się. Dodatkowo, nigdy nie byłam nad morzem zimą, więc było to dla mnie również coś nowego. Chociaż pogoda sprawiała, że nie chciało się wychodzić na dwór, udało mi się przemóc i wyjść porobić kilka zdjęć. Dlatego też dzisiaj przychodzę do Was z relacją z mojego krótkiego, ale interesującego wyjazdu.
  Zapraszam!

niedziela, 29 stycznia 2017

Realia XXI wieku

  Uwielbiam czytać. Wiele osób w moim przedziale wiekowym uznaje to za coś nienaturalnego. Jedyną książką jaką trzymali w ręku jest lektura z podstawówki, bo później wynaleźli coś takiego jak Internet i opracowania, streszczenia. Nie lubiłam wszystkich książek, które zostały mi wyznaczone do przerobienia, ale bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki i staram się je wypełniać. W końcu z jakiegoś powodu właśnie te dzieła znalazły się w podstawie programowej i zapewne miały nas czegoś nauczyć.  Jednak nie o nich teraz piszę. Chodzi mi o książki, które kupiliśmy, wypożyczyliśmy z własnej, nieprzymuszonej woli. Jestem autentycznie w szoku, gdy ludzie mi mówią, że nie przeczytali żadnych książek oprócz bajek w dzieciństwie. Nie wspomnę tu o tym, jakie korzyści niesie za sobą czytanie- bogaci naszą mowę, poznajemy nowe słowa, zwroty, oswajamy się z poprawną interpunkcją i ortografią. Osoby, które dużo czytają zwykle automatycznie wiedzą gdzie postawić przecinek. Niby jest to drobiazg, ale w szkole może wpłynąć znacząco na ocenę z różnych wypracowań i rozprawek. Nie twierdzę, że osoby czytające są nieomylne. Sama mam pokój przepełniony książkami, muszę niedługo zainwestować w kolejny regał, a przyłapuję się na tym, że zapomnę o jakimś znaku interpunkcyjnym czy też nie wiem jak poprawnie zapisać trudniejsze słowo. Uważam jednak, że największa zaleta czytania jest zawarta w tych oto słowach:
Coraz to nowsze dzieła sprawiają, że wkraczamy w inny świat, poznając bohaterów zyskujemy przyjaciół i wrogów, odkrywamy nowe miejsca, które na podstawie opisów kreuje nasza wyobraźnia. W czytaniu jest magia i nie zrozumie tego ktoś, kto uważa czytanie za coś nudnego.
  Tym wstępem docieram powoli do tego, o czym chciałam dziś napisać. Jak sam tytuł posta mówi, chciałabym przedstawić to, co denerwuje mnie w czasach, w których dane jest nam żyć i się rozwijać.

piątek, 30 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016


  Jeszcze nie tak dawno temu biegałam po sklepach szukając prezentów na święta Bożego Narodzenia. Nawet nie wiecie ile kosztowało mnie to nerwów. Zawsze mam problem z kupieniem prezentów dla najbliższych. Chcę żeby były idealne. Udało mi się każdemu coś kupić. Zapakowałam prezenty, ozdobiłam nawet pokój, posprzątałam, ale muszę przyznać, że już od jakiegoś czasu nie czuję tego klimatu co kiedyś. Te święta były dla mnie wyjątkowo ciężkie, więc tym bardziej nie odczułam magii Bożego Narodzenia. Święta szybko minęły i powróciły zwykłe dni. Nie zdążyłam się nawet obejrzeć, a już robiłam zakupy na Sylwestra. Już jutro w gronie przyjaciół przywitam Nowy Rok. Jako, że nie pojawił się na moim blogu post świąteczny (nie czując świąt nie było warto o nich zbyt dużo pisać), postanowiłam, że podsumuję mój rok 2016.
    Zapraszam!